Policja

Dziennik tłumacza #7: Naprawdę o tym zapomniałam

Popołudnie bez kłótni i bez krzyku. Tylko kobieta, która mówi cicho, i jedno zdanie, które powtarza.

27 października 20262 min czytaniaAutor: Marcin Kowalski
Dziennik tłumacza #7: Naprawdę o tym zapomniałam

Wtorek, tuż po szesnastej. Telefon wibruje między dwoma dokumentami. Funkcjonariusz mówi krótko: przesłuchanie, podejrzana o kradzież sklepową, mówi tylko po polsku. Odsuwam pracę i dzwonię.

Po drugiej stronie jest Danuta. Pięćdziesiąt sześć lat, wieczorami sprząta biurowiec. Ma cichy głos. Mówi, jakby nie chciała nikomu przeszkadzać.

Funkcjonariusz zaczyna jak zawsze. Imię, data urodzenia, adres. Potem informacja, że nie musi nic mówić i ma prawo do adwokata. Tłumaczę zdanie po zdaniu. Danuta dwa razy mówi „tak”, ale słyszę, że nie nadąża. Proszę funkcjonariusza o powtórzenie ostatniego zdania i spokojnie przekazuję je jeszcze raz.

Pierwsze pytanie: co się stało? Danuta bierze oddech.
„Zapomniałam. Zostało mi w kieszeni kurtki.”

Tłumaczę dokładnie tak. Nie ładniej i nie gorzej. To, co mówi, należy do niej, nie do mnie.

Funkcjonariusz kiwa głową i spokojnie mówi, że nagrania z kamer zostały obejrzane. Że przeszła przez kasę z czymś w ręku. Czy to rozpoznaje. Po polskiej stronie na chwilę robi się cicho. Potem mówi bardzo cicho:
„To było takie niewiele. Naprawdę chciałam zapłacić.”

Tłumaczę i to tak, jak jest. Niczego nie dodaję i niczego nie odejmuję.

Dalej robi się rzeczowo. Czy miała już kontakt z policją. Czy ma pracę. Danuta odpowiada coraz krócej. Na końcu zadaje jedno pytanie, które nie dotyczy sprawy:
„Czy mój pracodawca się o tym dowie?”

Tłumaczę. Funkcjonariusz odpowiada, że to nie jego decyzja i że o dalszym biegu sprawy zdecyduje prokuratura (Openbaar Ministerie). Przekazuję to tak, jak jest. Niczego nie obiecuję i nie uspokajam jej na siłę. To nie moja rola.

Na koniec odczytuję jej protokół po polsku, wiersz po wierszu. Poprawia jedno słowo i podpisuje. Rozmowa trwała ponad pół godziny.

Takie rozmowy rzadko są dramatyczne. Chodzi często o drobiazg, i właśnie dlatego wstyd jest tak ciężki. Słyszę tylko początek historii. Jak się skończy, nie wiem. Zabieram to ze sobą do następnego telefonu.

Warto wiedzieć

  • Na przesłuchaniu policyjnym masz prawo do tłumacza. Nie musisz udawać, że wszystko rozumiesz.
  • Nie musisz nic mówić i masz prawo do adwokata. Możesz o niego poprosić od początku.
  • Jeśli czegoś nie rozumiesz, poproś o powtórzenie. Lepiej zapytać dwa razy niż dać złą odpowiedź.
  • Poproś o odczytanie protokołu albo przeczytaj go uważnie przed podpisem. Jeśli coś się nie zgadza, powiedz to.
  • Po przesłuchaniu może przyjść list z prokuratury (Openbaar Ministerie) lub z CJIB, zwykle z terminem. Otwórz go i w razie potrzeby daj przetłumaczyć.

Na koniec

Kwota była mała, strach nie.

Postacie i szczegóły są fikcyjne. Opowieści oparte są na doświadczeniach z pracy tłumacza.