Dziennik tłumacza

Jako tłumacz polsko-niderlandzki pracuję przy przesłuchaniach, w sądach, u notariuszy, w szpitalach i w urzędach gminy. Za każdą rozmową stoi człowiek, który akurat potrzebuje, żeby ktoś go dobrze zrozumiał. W tym dzienniku pokazuję, jak taka praca wygląda od środka.

Obowiązuje mnie tajemnica zawodowa i traktuję ją poważnie. Dlatego żaden wpis nie opisuje jednej prawdziwej sprawy. Każda historia jest złożona z elementów wielu różnych spraw, a imiona, daty, miejsca i szczegóły są zmyślone. Jeśli wydaje Ci się, że rozpoznajesz siebie albo kogoś znajomego, to przypadek.

Chodzi o to, żeby pokazać, z czym ludzie przychodzą, co ich zaskakuje i co warto wiedzieć, zanim samemu trafi się do sądu, na policję albo do notariusza. Przy każdym wpisie znajdziesz krótką ramkę z praktycznymi wskazówkami.

Postacie i szczegóły są fikcyjne. Historie powstają na podstawie doświadczeń z pracy tłumacza.

Wszystkie wpisy

Pełna lista wpisów z dziennika tłumacza polsko-niderlandzkiego: historie z przesłuchań, sądów, kancelarii notarialnych i urzędów, z praktycznymi wskazówkami.